Jeśli prąd zniknął tylko w części mieszkania, a reszta działa normalnie, to znaczy, że problem dotyczy jednego obwodu, nie całej instalacji. Najczęstsze przyczyny to wybite zabezpieczenie w tablicy albo przerwa w przewodzie: poluzowany zacisk, przepalona kostka, uszkodzone gniazdko. Dobra wiadomość jest taka, że to zwykle naprawa na jedną wizytę. Gorsza: samo zawężenie miejsca usterki bywa najbardziej czasochłonną częścią roboty i tu możesz realnie pomóc, zanim zadzwonisz.
Najpierw ustal, co dokładnie zgasło
Zanim cokolwiek zrobisz, obejdź mieszkanie i sprawdź, gdzie prąd jest, a gdzie go nie ma. Rozróżnij przy tym dwie rzeczy: oświetlenie i gniazdka. W typowej instalacji to osobne obwody, więc informacja „nie świeci lampa, ale ładowarka w tym samym pokoju działa“ mówi bardzo dużo.
Zrób w głowie prostą mapę: które pomieszczenia padły, czy padło światło, gniazdka, czy jedno i drugie. Ta mapa jest dla mnie pierwszą wskazówką, w którą stronę iść, i często pozwala mi powiedzieć przez telefon, czego się spodziewać.
Zajrzyj do tablicy: dźwignia w dół czy nie
Drugi krok to spojrzenie na rozdzielnicę. Nic nie trzeba rozkręcać, wystarczy otworzyć drzwiczki i popatrzeć.
- Któraś dźwignia jest opuszczona. Zabezpieczenie zadziałało, czyli zareagowało na przeciążenie albo zwarcie w tym obwodzie. Spróbuj podnieść ją raz. Jeśli od razu opada, nie podnoś jej w kółko: to sygnał, że usterka trwa, a nie chwilowy skok.
- Wybiła szeroka dźwignia z przyciskiem TEST. To różnicówka, a wtedy sprawa wygląda inaczej niż przy zwykłym nadprądowym. Rozpisałem to osobno we wpisie o tym, dlaczego wybija różnicówka.
- Wszystkie dźwignie są w górze, a prądu nadal nie ma. To najczęściej przerwa w obwodzie: gdzieś między tablicą a gniazdkiem przewód stracił ciągłość. Zabezpieczeniu nic nie jest, bo nie ma czego wyłączać.
Ten trzeci przypadek myli ludzi najbardziej, bo tablica wygląda zupełnie normalnie, a mimo to połowa mieszkania nie działa.
Skąd biorą się przerwy w obwodzie
Gniazdka w pokoju rzadko są podłączone osobno. Zwykle idą jedno za drugim, więc awaria w pierwszym z nich potrafi wyłączyć wszystkie kolejne. Stąd typowy objaw: nie działa cała ściana albo cały pokój, choć uszkodzone jest jedno miejsce.
Najczęstsze przyczyny, jakie zastaję:
- Poluzowany zacisk w puszce albo w gniazdku. Przewód pod śrubą z czasem się luzuje, styk zaczyna grzać, aż w końcu odpuszcza całkiem. To zdecydowanie najczęstszy powód.
- Przepalona kostka albo złączka w puszce łączeniowej, często pamiętająca poprzedni remont.
- Aluminium. W instalacjach sprzed lat 90. przewody aluminiowe pękają w miejscach zagięć i pod zaciskami. Bywa, że wystarczy trzasnąć drzwiami.
- Przewiercony przewód. Jeśli zgasło zaraz po wieszaniu półki, karnisza albo szafki, to prawie zawsze to.
- Uszkodzone gniazdko lub włącznik, zwłaszcza takie, do którego podłączasz coś ciężkiego prądowo: grzejnik, czajnik, odkurzacz.
Diagnostyka polega na zawężaniu: mierzę napięcie w kolejnych punktach obwodu i szukam miejsca, w którym się kończy. Dlatego Twoja mapa tego, co padło, tak przyspiesza robotę.
Cztery rzeczy, które warto sprawdzić przed telefonem
Żadna nie wymaga narzędzi ani rozkręcania czegokolwiek:
- Czy sąsiedzi mają prąd. Jeśli ciemno jest w całym budynku, to nie Twoja instalacja, tylko sieć. Kogo wtedy wzywać, opisałem we wpisie o pogotowiu energetycznym.
- Co dokładnie nie działa. Światło, gniazdka czy jedno i drugie, w których pomieszczeniach.
- Czy coś się wcześniej działo. Wiercenie, remont, zalanie, burza, wymiana lampy, wbita gwoździem listwa przypodłogowa. To skraca szukanie o połowę.
- Czy w tablicy któraś dźwignia jest opuszczona. Wystarczy popatrzeć, nie trzeba nic przełączać.
Z tymi czterema odpowiedziami jestem w stanie już przez telefon powiedzieć, czy to sprawa na dziś wieczór, czy spokojnie może poczekać do rana, i czy przydadzą mi się jakieś dodatkowe części.
Kiedy nie czekaj do rana
Brak prądu w części mieszkania sam w sobie nie jest stanem alarmowym. Ale są objawy, przy których nie ma sensu niczego testować, tylko trzeba wyłączyć obwód i dzwonić:
- czuć swąd spalenizny albo rozgrzanego plastiku,
- gniazdko lub włącznik są ciepłe, przebarwione, wybrzuszone,
- widać iskrzenie przy wyciąganiu wtyczki albo słychać trzaski w ścianie,
- zgasło po zalaniu i instalacja mogła zamoknąć,
- zabezpieczenie wybija od razu po każdym podniesieniu dźwigni.
W tych przypadkach dzwoń na moje pogotowie elektryczne w Łodzi o dowolnej porze. Odbieram sam, także w nocy i w weekendy, i uczciwie powiem przez telefon, czy jadę od razu, czy sprawa może zaczekać.
Czego nie robić
Nie podnoś wybitego zabezpieczenia po raz dziesiąty w nadziei, że tym razem zostanie w górze. Ono nie jest kapryśne, tylko robi dokładnie to, do czego służy: odcina obwód, w którym coś jest nie tak. Uparte przywracanie zasilania do usterki, zwłaszcza zwarcia, kończy się grzaniem przewodu w ścianie.
Nie rozkręcaj też gniazdek ani puszek pod napięciem. Oględziny bez rozkręcania są jak najbardziej w porządku i naprawdę pomagają, ale wszystko, co wymaga śrubokręta w gniazdku, zostaw komuś, kto ma miernik i uprawnienia. Jeśli okaże się, że przyczyną jest zużyta instalacja, a nie pojedyncza usterka, powiem to wprost i pokażę, co da się zrobić etapami: przy naprawach instalacji często wystarczy fragment, a nie wymiana wszystkiego naraz.