Instalację aluminiową w mieszkaniu można na razie zostawić, jeśli pomiary wypadły dobrze, połączenia są dokręcone, a obciążenie niewielkie. Nie da się jej bezpiecznie zostawić, jeśli gniazdko robi się ciepłe, czuć swąd, albo szykujesz się na płytę indukcyjną czy klimatyzację. W blokach budowanych między latami 60. a 80. aluminium w ścianach to niemal pewnik, niezależnie od tego, jak nowocześnie wygląda gniazdko na ścianie.
Skąd aluminium w polskich mieszkaniach
Aluminium w instalacjach elektrycznych układano w Polsce od lat 60. do końca lat 80. Powód był prozaiczny: deficyt miedzi. Miedź szła do przemysłu i na eksport, a ówczesna norma dopuszczała aluminium w budownictwie mieszkaniowym, więc projektanci i wykonawcy sięgali po nie masowo, bo było tańsze i łatwiej dostępne. Trafiło w ten sposób do wielkiej płyty, do bloków z cegły stawianych w tamtym okresie, i do kamienic remontowanych w czasach PRL, gdzie starą, przedwojenną instalację wymieniano na “nowocześniejszą”, czyli właśnie aluminiową.
W Łodzi widzę to najczęściej na Retkini, na Widzewie-Wschodzie i w Teofilowie, czyli tam, gdzie duże osiedla stawiano właśnie w tych dekadach. Podobnie jest w Zgierzu, gdzie osiedla z lat 70. i 80. mają dokładnie ten sam rodzaj instalacji. Rok budowy budynku to pierwsza wskazówka, jaką biorę pod uwagę, jeszcze zanim zobaczę gniazdko czy tablicę.
Jak rozpoznać instalację aluminiową bez rozkręcania
Rozpoznanie aluminium nie wymaga rozkręcania niczego w ścianie ani żadnych pomiarów. Kilka rzeczy widać gołym okiem albo da się ustalić z rozsądną pewnością:
- Rok budowy budynku i brak wymiany instalacji od tamtego czasu. Jeśli blok stanął w latach 60-80 i nikt nigdy nie robił remontu instalacji, aluminium jest praktycznie pewne.
- Kolor i wygląd żyły widocznej po zdjęciu ramki gniazdka. Aluminium jest srebrzyste i matowe, miedź ma wyraźnie rudy odcień. To rozróżnienie widać od razu.
- Sztywność i grubość przewodu. Aluminiowa żyła jest sztywniejsza i zwykle grubsza niż miedziana w podobnym obwodzie, bo przy gorszej przewodności dobierano większe przekroje.
- Oznaczenia widoczne na przewodach w rozdzielnicy. Symbole ADYt, YADY czy YADYp oznaczają aluminium, natomiast YDY, YDYp i DY to miedź.
- Wyposażenie tablicy. Stare korki topikowe i brak osobnej żyły ochronnej w rozdzielnicy zwykle idą w parze z aluminiową instalacją, bo pochodzą z tego samego okresu.
Nie odkręcaj niczego i nie sprawdzaj przewodów samodzielnie. Do oględzin wystarczy to, co widać po zdjęciu samej ramki gniazdka, a do tablicy zaglądam już ja.
Dlaczego aluminium jest problemem
Aluminium przewodzi prąd gorzej niż miedź, ma mniej więcej 60 procent jej przewodności. W praktyce oznacza to, że aluminiowy przewód 2,5 mm² przenosi tyle samo prądu, co miedziany 1,5 mm². Obwody w blokach z lat 60-80 projektowano pod ówczesne obciążenie, radio, żarówki, może odkurzacz, a nie pod zmywarkę, czajnik i piekarnik pracujące jednocześnie.
Na powierzchni aluminium tworzy się tlenek glinu, warstwa, która nie przewodzi prądu. W miejscu połączenia, na przykład pod śrubą w puszce czy w gnieździe zacisku, rośnie przez to rezystancja styku, a złącze zaczyna się grzać przy każdym większym obciążeniu.
Aluminium pod dokręconą śrubą z czasem płynie, czyli pełznie, a przy tym rozszerza się cieplnie mocniej niż miedź. Każdy cykl nagrzania i ostygnięcia trochę luzuje połączenie. Luźne złącze iskrzy i grzeje się jeszcze mocniej, a samo z siebie nigdy się nie dokręci.
Do tego dochodzi kruchość. Żyła aluminiowa pęka już po dwóch, trzech zgięciach, więc każda pozornie prosta wymiana gniazdka na starej instalacji aluminiowej niesie ryzyko, że pod tynkiem zostanie za krótki, ułamany kawałek przewodu.
Ostatni mechanizm to korozja galwaniczna. Aluminium połączone bezpośrednio z miedzią w obecności wilgoci koroduje, dlatego nie łączy się ich wprost na kostce, tylko przez złączki przejściowe do tego przeznaczone.
Suma tych zjawisk daje jeden wniosek z praktyki: najczęstszym miejscem pożaru instalacji nie jest sam przewód w ścianie, tylko rozgrzana puszka połączeniowa pod tynkiem, w którą nikt nie zajrzy, dopóki się nie zapali.
Co mówią dzisiejsze przepisy
Nie ma przepisu, który nakazywałby wymianę istniejącej, sprawnej instalacji aluminiowej. Dzisiejsze normy dopuszczają aluminium dopiero od dużych przekrojów, rzędu 16 mm², czyli w liniach zasilających budynek, a nie w obwodach gniazdkowych w mieszkaniu. Nikt dziś nie zaprojektuje nowego aluminiowego obwodu do gniazdek, ale też nikt nie zmusi Cię przepisem do wymiany starego.
Obowiązuje za to okresowe badanie instalacji elektrycznej, nie rzadziej niż co 5 lat, i to badanie w praktyce wychwytuje problemy, zanim staną się widoczne gołym okiem. Po pożarze instalacji ubezpieczyciel pyta o jej stan i o ostatnie pomiary, a coraz częściej pyta o to również kupujący mieszkanie, jeszcze przed transakcją. Pomiary elektryczne to jedyny sposób, żeby wiedzieć, w jakim stanie faktycznie jest instalacja, zamiast zgadywać po samym wieku budynku.
Czy aluminium da się zostawić
Samo aluminium nie jest jeszcze wyrokiem natychmiastowej wymiany. Liczy się stan konkretnej instalacji, nie sam materiał przewodu.
Można poczekać, jeśli:
- pomiary elektryczne wypadły w porządku,
- połączenia w puszkach i w tablicy zostały sprawdzone i dokręcone przez elektryka,
- obciążenie instalacji jest niewielkie,
- nie planujesz rozbudowy instalacji ani nowych, mocnych urządzeń,
- w tablicy są już nowoczesne zabezpieczenia nadprądowe i wyłącznik różnicowoprądowy.
Nie czekaj, jeśli:
- gniazdko robi się ciepłe albo widać wokół niego ciemne ślady,
- czuć charakterystyczny zapach spalenizny przy gniazdku lub w tablicy,
- światło przygasa przy włączeniu większego odbiornika,
- planujesz płytę indukcyjną, klimatyzację albo ładowarkę do samochodu,
- szykuje się remont kuchni lub łazienki,
- gniazdka nie mają uziemienia.
Ważne zastrzeżenie: poczekać znaczy kupić czas, nie rozwiązać problem. Z każdym rokiem i każdym cyklem nagrzewania aluminium nie robi się lepsze. Ryzyko zostaje to samo, tylko przesunięte w czasie.
Jak to robię: całość czy etapami
Aluminium wymieniam zawsze na miedź i nie mieszam obu materiałów w jednym obwodzie. Przy okazji większego remontu wymieniam całość, od rozdzielnicy po biały montaż, a w typowym mieszkaniu 50-60 m² to zwykle kilka dni roboczych.
Gdy remontu nie ma i nie planuje się go w najbliższym czasie, dzielę pracę na etapy. Najpierw kuchnia i łazienka, bo tam obciążenie jest największe, razem z rozdzielnicą i wyłącznikiem różnicowoprądowym. Reszta mieszkania czeka do kolejnego etapu.
Nowego, miedzianego obwodu nigdy nie dokładam na aluminium w środku istniejącej trasy, tylko prowadzę go od nowa, od rozdzielnicy. Łączenie dwóch materiałów w jednym obwodzie prowadzi prosto do problemów opisanych wyżej.
Przy wymianie samego gniazdka na starej instalacji aluminiowej, bez szerszego remontu, mówię klientowi wprost o ryzyku: żyła może się ułamać przy wyciąganiu z puszki, a wtedy zamiast zwykłej wymiany gniazdka trzeba doprowadzić do puszki nowy przewód. Po czym poznać, że do wymiany kwalifikuje się cała instalacja, a nie tylko przewody, opisałem we wpisie o siedmiu sygnałach, że instalacja kwalifikuje się do wymiany.
Aluminium w ścianach? Zacznijmy od rozmowy
Po telefonie, roku budowy budynku i kilku pytaniach o objawy zwykle już wiem, z czym mamy do czynienia, zanim jeszcze wejdę do mieszkania. Robię wymianę instalacji aluminiowej na miedzianą całościowo albo etapami, zależnie od tego, czy planujesz remont, czy chcesz najpierw zabezpieczyć najbardziej obciążone pomieszczenia. Odbieram sam.