Typowe mieszkanie o powierzchni 50-70 m² ma dziś zwykle 8-12 obwodów. Większe mieszkanie i dom jednorodzinny to 15-25 obwodów, a czasem więcej, jeśli w planach jest ogrzewanie elektryczne, pompa ciepła czy ładowarka do samochodu. W starych instalacjach z lat 70-90 widzę często 2-4 obwody na całe mieszkanie i to jest źródło większości telefonów, jakie odbieram: bezpiecznik wybija przy każdym większym urządzeniu, a jedna awaria zabiera prąd w połowie mieszkania.
Po co w ogóle dzielić instalację na obwody
Chodzi przede wszystkim o to, żeby awaria w jednej części mieszkania nie zgasiła całego mieszkania naraz. Jeśli zwarcie zdarzy się w obwodzie gniazdek w kuchni, reszta domu ma światło i prąd, a ja szukam usterki tylko w jednym miejscu, zamiast przeglądać całą instalację od zera.
Drugi powód to dobór zabezpieczenia do przewodu. Każdy obwód ma swój przekrój żyły i swoje obciążenie, więc zabezpieczenie nadprądowe musi być dopasowane właśnie do niego, nie do całej instalacji naraz. Trzeci powód to wygoda serwisowa: wymieniam gniazdko albo dokładam punkt świetlny, wyłączam jeden obwód, a reszta mieszkania działa normalnie.
Widzę to bardzo konkretnie u klientów ze starą instalacją: ktoś włącza czajnik i suszarkę na tym samym obwodzie gniazdek i bezpiecznik wybija za każdym razem, bo obwód nigdy nie był projektowany pod takie obciążenie. Po podziale na osobne obwody ten sam sprzęt działa bez żadnych problemów.
Jak dzielę instalację na obwody
Pierwsza i najtwardsza zasada to rozdzielenie oświetlenia od gniazdek. Zwarcie w gniazdku nie może zgasić światła w pokoju, dlatego to zawsze są osobne obwody. W większym mieszkaniu projektuję dwa obwody oświetleniowe, w domu jednorodzinnym zwykle po jednym na kondygnację, żeby awaria na piętrze nie zostawiła ciemnego parteru.
Gniazdka ogólne dzielę po pomieszczeniach albo strefach: salon i sypialnie razem lub osobno, w zależności od metrażu i tego, ile jest w nich sprzętu. Sama liczba gniazdek w poszczególnych pomieszczeniach to osobny temat, opisałem go we wpisie ile gniazdek w kuchni, salonie i sypialni, tutaj skupiam się na samym podziale.
Osobne, dedykowane obwody planuję dla urządzeń, które albo pobierają dużo prądu, albo są na tyle ważne, że nie mogą dzielić obwodu z niczym innym. Na mojej liście stale wracają:
- płyta indukcyjna, prawie zawsze na własnym obwodzie trójfazowym,
- piekarnik i zmywarka, każde osobno,
- lodówka na osobnym obwodzie, żeby wybicie zabezpieczenia w innym miejscu mieszkania nie rozmroziło jej zawartości podczas wyjazdu,
- pralka i suszarka,
- gniazdka blatowe w kuchni, gdzie czajnik i ekspres włączone razem to już spore obciążenie, więc blat rozdzielam na dwa obwody,
- bojler albo przepływowy podgrzewacz wody,
- klimatyzacja, każda jednostka osobno,
- ładowarka do samochodu elektrycznego,
- pompa ciepła lub ogrzewanie elektryczne,
- gniazda zewnętrzne na tarasie czy balkonie oraz garaż i piwnica.
Ochrona obwodów: różnicówki i zabezpieczenia nadprądowe
Wszystkie obwody gniazdkowe zabezpieczam wyłącznikiem różnicowoprądowym 30 mA, to jest standard, od którego nie odstępuję. Przy większej liczbie obwodów nie wieszam ich wszystkich na jednej różnicówce, tylko rozdzielam na kilka grup, zwykle według stref mieszkania: osobno kuchnia i łazienka, osobno pokoje. Dzięki temu upływ z jednego urządzenia, na przykład starej pralki, wybija tylko jego grupę, a nie całe mieszkanie.
Zabezpieczenia nadprądowe dobieram do przekroju przewodu, nie na wyczucie. Gniazdka na przewodzie 2,5 mm² zwykle dostają wyłącznik B16, oświetlenie na przewodzie 1,5 mm² dostaje B10. To są typowe wartości, ale każdy przypadek sprawdzam osobno, bo długość przewodu i sposób ułożenia też mają znaczenie. Dobór zabezpieczeń to moja robota, nie coś, co właściciel mieszkania ustala samodzielnie.
Zapas w rozdzielnicy i jej wielkość
W każdej rozdzielnicy zostawiam 20-30% wolnych miejsc na moduły. To nie jest przesadna ostrożność, tylko konsekwencja tego, że liczba obwodów w mieszkaniu rośnie z każdym rokiem: klimatyzacja, ładowarka do auta, fotowoltaika z magazynem energii, rekuperacja, to wszystko potrzebuje własnego miejsca w tablicy. Wielkość rozdzielnicy, czyli liczbę modułów i rzędów, ustalam przed kuciem bruzd, nie po, bo dołożenie obwodu do gotowej, zapełnionej tablicy często kończy się jej wymianą na większą.
Widzę to zwłaszcza w starszych domach, gdzie każda kolejna instalacja, najpierw klimatyzacja, potem fotowoltaika, kończy się doklejaniem obok głównej tablicy kolejnej, małej rozdzielnicy, bo w pierwotnej zabrakło miejsca.
Przy montażu rozdzielnicy sprawdzam też, czy instalacja powinna być jednofazowa czy trójfazowa. Mieszkanie z płytą indukcyjną i klimatyzacją zwykle wychodzi na trójfazowe, ale ostatecznie decyduje o tym moc przyłączeniowa zapisana w umowie z dystrybutorem energii, więc to jeden z pierwszych dokumentów, o które pytam.
Dom jednorodzinny: dodatkowy podział
W domu dochodzi podział na kondygnacje i strefy, którego w mieszkaniu po prostu nie ma. Parter, piętro, garaż, kotłownia i ogród traktuję jako osobne strefy instalacji, często z podrozdzielnicami przy garażu czy kotłowni, żeby nie ciągnąć każdego przewodu z głównej tablicy. Obwodów oświetleniowych jest więcej, bo dochodzi oświetlenie zewnętrzne i często brama, a w kotłowni osobny obwód dostaje kocioł i pompy obiegowe, żeby ich praca nie zależała od niczego innego w domu.
Podrozdzielnica przy garażu czy kotłowni ułatwia też późniejszą rozbudowę, na przykład o ładowarkę do samochodu, bo nowy obwód dochodzi lokalnie, bez przeciągania przewodu przez cały dom.
W domach, do których jeżdżę jako elektryk w Ozorkowie i okolicy, coraz częściej od razu planuje się pompę ciepła albo ładowarkę, więc zapas obwodów wpisuję do projektu na samym początku, a nie dokładam po fakcie.
Jak to ustalam z klientem, zanim zacznę kucie
Zanim wezmę się za projekt instalacji, siadam z rzutem mieszkania albo domu i listą urządzeń, obecnych i tych planowanych na najbliższe lata. Pytam wprost o remont kuchni, o klimatyzację, o to, czy w planach jest samochód elektryczny. Z tych odpowiedzi wychodzi konkretna liczba obwodów i wielkość tablicy, a nie odgórny szablon.
Zanim zadzwonisz, przygotuj rzut mieszkania albo zwykłe zdjęcia pomieszczeń, listę urządzeń, które będą podłączone, oraz zdjęcie obecnej tablicy rozdzielczej, samych drzwiczek, bez otwierania niczego w środku. To wystarczy, żebym na pierwszej rozmowie mógł powiedzieć, ile obwodów zaplanować w Twoim przypadku.
Planujesz nową instalację? Zacznijmy od listy urządzeń
Jeśli szykujesz remont albo budowę i zastanawiasz się, ile obwodów potrzebujesz, zacznijmy od rozmowy o urządzeniach, które będą w mieszkaniu albo domu. Na tej podstawie planuję montaż instalacji elektrycznej z odpowiednim zapasem w rozdzielnicy, żeby za kilka lat nie trzeba było niczego przerabiać. Odbieram telefon sam, więc od razu ustalimy, jakich informacji będę potrzebować na start.