W kuchni planuję zwykle 10-14 gniazdek, w salonie 8-12, w sypialni 6-8 i prawie zawsze jest to więcej, niż klient zakładał na początku rozmowy. Sama liczba znaczy jednak mniej niż rozmieszczenie: gniazdko za szafą albo pół metra od blatu nie liczy się wcale. Poniżej pokazuję, jak liczę punkty w każdym z tych pomieszczeń, czego nie wolno wrzucać do jednego obwodu i jak to wszystko ustalić, zanim zacznie się kucie ścian.
Kuchnia: tu gniazdek brakuje najczęściej
W kuchni wychodzi mi 10-14 gniazdek, jeśli policzyć także punkty dla sprzętu w zabudowie. To pomieszczenie, w którym po roku od remontu najczęściej widzę listwy z przedłużaczami leżące na blacie, bo zaplanowano „cztery gniazdka, jak wszędzie“.
| Strefa | Ile punktów | Na co zwrócić uwagę |
|---|---|---|
| Blat roboczy | 4-6 | w grupach po dwa, rozłożone wzdłuż całego blatu, nie wszystkie w jednym rogu; czajnik, ekspres, toster, blender i telefon do ładowania potrafią pracować naraz |
| Lodówka | 1 | w miejscu dostępnym bez odsuwania lodówki, zwykle w sąsiedniej szafce |
| Zmywarka | 1 | w szafce obok, nie za urządzeniem; w razie awarii trzeba mieć dostęp do wtyczki |
| Piekarnik do zabudowy | 1 | osobny punkt, nie rozgałęźnik z gniazda blatowego |
| Płyta indukcyjna | podłączenie na stałe | zawsze osobny obwód od rozdzielnicy, o tym niżej |
| Okap | 1 | nad górnymi szafkami, tak żeby wtyczka nie wystawała spod obudowy |
| Mikrofalówka, ekspres w zabudowie | 1-2 | w tej samej szafce co urządzenie |
| Stół lub wyspa | 1-2 | na odkurzacz, laptopa, lampkę; przy wyspie trzeba to zaplanować przed wylewką |
Dwie zasady, których pilnuję niezależnie od liczby punktów. Pierwsza: gniazdka odsunięte od zlewu i od płyty, żeby kabel od czajnika nie leżał na gorącym polu, a ręce mokre od zmywania nie sięgały do kontaktu. Druga: cała kuchnia na zabezpieczeniu różnicowoprądowym, bez wyjątków.
Kuchnię dzielę też na kilka obwodów zamiast jednego. Osobno płyta, osobno piekarnik, osobno gniazda nad blatem, osobno lodówka ze zmywarką albo pralką. Wtedy zmywarka i czajnik nie wybijają sobie nawzajem zabezpieczenia, a awaria jednego urządzenia nie wyłącza całej kuchni. Dlaczego płyta indukcyjna dostaje własny obwód i co grozi, gdy wisi na zwykłym gniazdku, opisałem we wpisie o podłączeniu płyty indukcyjnej.
Salon: strefa telewizora i miejsce na biurko
W salonie planuję 8-12 gniazdek, z czego prawie połowa ląduje w jednym miejscu, pod telewizorem. Telewizor, dekoder, soundbar, konsola i router to pięć wtyczek w promieniu metra, a obok nich powinno znaleźć się jeszcze gniazdo antenowe i internetowe. Jeśli dam tam dwa gniazdka „jak w każdym rogu“, listwa pod szafką RTV jest pewna.
Reszta salonu rozkłada się prościej:
- Po obu stronach kanapy po jednym gniazdku: lampa stojąca z jednej strony, ładowarka do telefonu z drugiej.
- Biurko do pracy zdalnej, jeśli ma stać w salonie: 3-4 gniazdka w jednym miejscu i najlepiej osobny obwód, żeby komputer nie siedział na tym samym zabezpieczeniu co odkurzacz.
- Wolne rogi pokoju po jednym gniazdku: na odkurzacz, lampę, choinkę w grudniu. To punkty, których klienci nie chcą planować, a potem najbardziej ich brakuje.
Przy salonie połączonym z kuchnią, co w nowych mieszkaniach jest standardem, obie strefy liczę osobno. Gniazdka nad blatem nie zastąpią tych przy kanapie, nawet jeśli dzieli je kilka metrów.
Sypialnia: po dwa gniazdka przy każdej stronie łóżka
W sypialni wychodzi 6-8 gniazdek, a zasada jest jedna: po dwa przy każdej stronie łóżka. Jedno na lampkę nocną, drugie na ładowanie telefonu. Umieszczam je nad szafką nocną, nie za nią przy podłodze, bo gniazdko zasłonięte meblem jest w praktyce nieużywane.
Do tego dochodzą punkty, o których łatwo zapomnieć:
- 1-2 przy toaletce albo biurku (suszarka, lampka, laptop),
- 1-2 pod telewizor, jeśli ma wisieć naprzeciwko łóżka,
- 1 przy drzwiach na odkurzacz.
Warto wiedzieć, gdzie stanie łóżko, zanim zrobię trasowanie. Łóżko przestawione o metr w lewo po remoncie oznacza, że jedna para gniazdek ląduje za materacem, a druga w przejściu.
Czego nie łączyć w jeden obwód
Liczba gniazdek to jedno, a to, do którego obwodu są podpięte, to drugie. Klient widzi kontakty na ścianie, a ja patrzę na to, co będzie do nich wpięte i jak długo będzie pracować.
Własny obwód od rozdzielnicy dostają u mnie zawsze: płyta indukcyjna, piekarnik, pralka, zmywarka i bojler albo podgrzewacz przepływowy. To urządzenia, które pobierają dużo prądu przez dłuższy czas, i na wspólnym obwodzie z gniazdkami blatowymi albo sobą nawzajem będą po prostu wybijać zabezpieczenie. Oświetlenie prowadzę osobno od gniazd, żeby awaria czajnika nie gasiła światła w całym mieszkaniu, a łazienka ma własne obwody w całości pod różnicówką.
Wszystko to oznacza, że rozdzielnica potrzebuje miejsca. W typowym mieszkaniu wychodzi kilkanaście obwodów, a ja zawsze zostawiam w tablicy kilka wolnych pól na przyszłość: klimatyzację, drugą pralkę, ładowarkę do auta. Jak to wygląda krok po kroku, od trasowania po biały montaż, opisałem na stronie instalacji elektrycznych od podstaw.
Jak to ustalamy, zanim zacznie się kucie
Rozmieszczenie gniazdek ustalam z klientem na miejscu, na gołych ścianach, z projektem kuchni i planem ustawienia mebli w ręku. Bez projektu kuchni nie da się dobrze zaplanować punktów, bo to on decyduje, gdzie stanie lodówka, a gdzie blat. Jeśli kuchnia jest dopiero w planach, lepiej najpierw dokończyć projekt w salonie meblowym, a dopiero potem wezwać mnie do trasowania.
Na ścianach zaznaczamy każdy punkt: gniazdka zwykle kilkadziesiąt centymetrów nad podłogą, nad blatem kuchennym kilkanaście centymetrów nad jego poziomem, włączniki na wysokości klamki. Wtedy widać od razu, że gniazdko wypadnie za planowaną szafą albo dokładnie tam, gdzie ma wisieć obraz, i przesuwamy je na papierze, a nie po zamurowaniu.
W mieszkaniach w stanie deweloperskim, których w Łodzi i Aleksandrowie Łódzkim przybywa najszybciej, inwestor daje zwykle tylko podstawowe punkty, dwa-trzy na pokój. Dokładanie własnych przed tynkowaniem i malowaniem to najtańszy moment w całym życiu tej instalacji, bo ściany i tak są otwarte.
Masz gotowe mieszkanie i brakuje gniazdek
Gniazdka da się dołożyć także w wykończonym mieszkaniu, bez remontu całości. Nowy punkt prowadzi się od najbliższej puszki, a ślad po bruździe to zwykle kilkadziesiąt centymetrów tynku do uzupełnienia. Taką robotę, łącznie z pojedynczym gniazdkiem, wykonuję w ramach montażu gniazdek, włączników i oświetlenia.
Jest jeden wyjątek. Jeśli instalacja jest stara, aluminiowa albo bez uziemienia, dokładanie gniazdek do niej nie ma sensu, bo nowy punkt będzie tak samo niebezpieczny jak pozostałe. Wtedy rozmawiamy o modernizacji instalacji, przynajmniej w kuchni i łazience, gdzie obciążenie jest największe. Sygnał ostrzegawczy widać gołym okiem: rozgałęźniki w każdym pokoju i przedłużacze na stałe pod meblami to nie brak gniazdek, tylko instalacja, która nie nadąża za tym, co do niej podpięto.
Co przygotować przed telefonem
Trzy rzeczy, które pozwalają mi zaplanować punkty już przy pierwszej rozmowie:
- Rzut mieszkania albo domu z zaznaczonym ustawieniem mebli, choćby odręczny.
- Projekt kuchni ze sklepu meblowego, jeśli już jest, bo z niego wynika większość punktów.
- Lista sprzętu, który ma pracować na stałe: płyta, piekarnik, zmywarka, pralka, bojler, klimatyzacja, ładowarka do auta.
Z takim kompletem zwykle jeszcze przez telefon mówię, ile obwodów wyjdzie i czy obecna rozdzielnica to udźwignie, a termin trasowania umawiamy tak, żeby zdążyć przed ekipą od tynków.