Instalację elektryczną w budynku sprawdza się co najmniej raz na pięć lat, a protokół z pomiarów podpisuje osoba z uprawnieniami do dozoru nad eksploatacją instalacji, czyli w praktyce elektryk z grupą D. Obowiązek spoczywa na właścicielu albo zarządcy budynku, nie na lokatorze. Poniżej rozpisuję, kogo to realnie dotyczy, co się sprawdza i po czym poznać protokół zrobiony rzetelnie, a nie „na wpis“.
Skąd bierze się ten pięcioletni termin
Z Prawa budowlanego, które nakazuje właścicielowi lub zarządcy obiektu okresową kontrolę instalacji elektrycznej co najmniej raz na pięć lat. Kontrola obejmuje stan sprawności połączeń, osprzętu, zabezpieczeń, środków ochrony od porażeń oraz oporności izolacji przewodów.
Dwa słowa w tym przepisie są ważniejsze, niż się wydaje. „Co najmniej“ oznacza, że pięć lat to maksimum, a nie zalecenie: w warunkach trudnych, na przykład w pomieszczeniach wilgotnych, zapylonych albo w warsztacie, sensownie jest robić to częściej. „Właściciel albo zarządca“ oznacza z kolei, że w bloku obowiązek dotyczy spółdzielni czy wspólnoty w zakresie budynku i części wspólnych, a nie Ciebie jako mieszkańca.
Termin liczy się od daty ostatniego protokołu, a nie od daty budowy budynku czy zakupu mieszkania. Jeśli nikt nigdy takiego dokumentu nie widział, to znaczy, że pomiar jest zaległy.
Kogo to dotyczy w praktyce
| Sytuacja | Kto ma obowiązek | Kiedy warto zrobić |
|---|---|---|
| Dom jednorodzinny | właściciel | co 5 lat, a także po każdej większej przebudowie instalacji |
| Mieszkanie własnościowe w bloku | wspólnota lub spółdzielnia w zakresie budynku | wewnątrz mieszkania: praktyka, nie obowiązek, ale to Twoje bezpieczeństwo |
| Mieszkanie na wynajem | właściciel lokalu | co 5 lat, często wymaga tego ubezpieczyciel albo najemca |
| Lokal usługowy, warsztat, biuro | właściciel lub najemca wg umowy | co 5 lat, przy trudnych warunkach częściej |
| Nowa instalacja po remoncie | inwestor | przed pierwszym normalnym użytkowaniem (pomiar odbiorczy) |
Najczęściej dzwonią do mnie właściciele mieszkań na wynajem, którym protokół jest potrzebny do papierów, oraz osoby po wymianie instalacji albo rozdzielnicy, które chcą mieć potwierdzenie, że nowa robota jest zrobiona jak trzeba. Trzecia grupa to kupujący starsze mieszkanie, którzy chcą wiedzieć, w co wchodzą, zanim zaczną remont.
Kto może podpisać protokół
Protokół z pomiarów podpisuje osoba mająca kwalifikacje w zakresie dozoru, potocznie nazywane grupą D, albo osoba z odpowiednimi uprawnieniami budowlanymi. Samo świadectwo eksploatacji, czyli grupa E, pozwala pomiary wykonać, ale nie wystarcza do podpisania dokumentu.
To rozróżnienie bywa źródłem przykrych niespodzianek. Zdarza się, że ktoś zamawia „pomiary z protokołem“ taniej, dostaje kartkę z wynikami, a potem okazuje się, że podpisu nie ma kto uznać. Mam uprawnienia SEP w obu grupach, E i D, więc pomiar wykonuję i protokół podpisuję samodzielnie, bez pośredników i bez czekania, aż ktoś inny „przyjedzie podpisać“.
Pytając kogokolwiek o wycenę pomiarów, warto zadać jedno pytanie: czy protokół podpisze osoba, która przyjedzie. Odpowiedź od razu porządkuje sytuację.
Co dokładnie się mierzy
Pomiar to nie jest obejrzenie tablicy i wpisanie „sprawna“. Standardowy zakres obejmuje kilka niezależnych badań, każde z własnym wynikiem liczbowym:
- Rezystancja izolacji przewodów - czy izolacja nadal odcina prąd od otoczenia, czy jest już przetarta, zawilgocona albo uszkodzona mechanicznie.
- Skuteczność ochrony przeciwporażeniowej - czy w razie zwarcia zabezpieczenie odetnie zasilanie odpowiednio szybko. To ten sam pomiar, który w starszych protokołach nazywano skutecznością zerowania.
- Zadziałanie wyłączników różnicowoprądowych - czas i prąd zadziałania każdej różnicówki, mierzone przyrządem, a nie przyciskiem TEST. Więcej o samym urządzeniu piszę we wpisie o tym, dlaczego wybija różnicówka.
- Ciągłość przewodów ochronnych - czy żyła ochronna faktycznie łączy się na całej długości obwodu, a nie tylko wygląda na podłączoną w gniazdku.
- Oględziny instalacji i rozdzielnicy - stan zacisków, ślady przegrzania, opisy obwodów, kompletność osłon.
Każdy z tych punktów trafia do protokołu z konkretną wartością i oceną. Dopiero z tego składa się wniosek końcowy.
Ile to trwa i co dostajesz na koniec
W typowym mieszkaniu to zwykle kilka godzin, w domu jednorodzinnym z rozbudowaną instalacją bywa, że cały dzień. Czas zależy przede wszystkim od liczby obwodów, bo każdy mierzy się osobno. Prąd trzeba na czas pomiarów wyłączać, ale nie na cały dzień naraz, tylko obwodami.
Dostajesz protokół z wynikami wszystkich badań, oceną stanu instalacji i moim podpisem. Jeśli coś wypadnie niepokojąco, mówię o tym od razu na miejscu i tłumaczę, co to znaczy w praktyce: czy to sprawa do naprawy w tym tygodniu, czy rzecz do zaplanowania na przyszły rok. Nie zostawiam ludzi z samą kartką i tabelką liczb.
Jeśli chcesz, zapisuję sobie datę i odzywam się, gdy zbliża się kolejny termin. Pięć lat to na tyle długo, że prawie każdy o tym zapomina.
Kiedy nie czekać do końca pięciolatki
Są sytuacje, w których pomiar warto zrobić wcześniej, niezależnie od terminu w papierach:
- po zalaniu mieszkania albo po dłuższym zawilgoceniu ścian,
- po wymianie instalacji, rozdzielnicy albo po większym remoncie,
- gdy różnicówka wybija bez wyraźnego powodu, a nie da się wskazać winnego urządzenia,
- gdy kupujesz starsze mieszkanie i chcesz wiedzieć, jaki jest stan instalacji, zanim zaczniesz cokolwiek planować,
- gdy w instalacji jest jeszcze aluminium albo brak żyły ochronnej, czyli w budownictwie sprzed lat 90.
Ostatni punkt zwykle kończy się szerszą rozmową, bo pomiar tylko potwierdza to, co widać gołym okiem. Zebrałem te sygnały osobno we wpisie o tym, po czym poznać instalację do wymiany.
Umów pomiary
Jeśli potrzebujesz protokołu albo po prostu chcesz wiedzieć, w jakim stanie jest Twoja instalacja, zadzwoń i powiedz, o jaki obiekt chodzi: mieszkanie, dom czy lokal. Ustalimy zakres i termin, a pomiary elektryczne wykonam i podpiszę osobiście, na podstawie uprawnień SEP E+D. Pracuję w Łodzi i okolicy w promieniu do 30 km.